Strona Główna
Ciupagi
Ciupaga (w innych językach: valaška, osekanec, huculsky toporec, valaška; rum. baltac, baltag) – laska w formie małej siekierki o lekkim żeleźcu i wydłużonym trzonku. Posiada mocno okute żeleźce, czasem z „wąsami”, pozwalające na podniesienie się np. w czasie wspinaczki albo zadanie ciosu. Ciupaga jest nieco podobna do czekanu, który jest uważany także jako drzewcowa biała broń obuchowo-sieczna. Etymologia nazwy nie jest jasna. W języku rumuńskim ciupaga to rodzaj tradycyjnej odzieży kobiecej.
Rozróżniamy klika wersji ciupag.
Ciupagi u górali podhalańskich wyróżniają siętym, żę posiadają silnie zwężone źeleźce od strony obsady i również zwężającym się ku dołowi styliskiem.
Ciupagi górali huculskich posiadają żeleźce krótsze, bardziej zwarte, bez tak mocnego zwężenia, styliska natomiast mają zwykle jednakowy obwód na całej długości.
Oba typy ciupag bywają często zdobione, zarówno okuciami trzonka, jak i ornamentami na ostrzu (zwykle kutymi lub grawerowanymi).
Ciupaga stanowi ważny element męskich strojów góralskich, zwłaszcza stroju podhalańskiego. Jest także ważnym elementem choreograficznym góralskich tańców ludowych.
Ciekawostą jest to, że stylizowane cztery ciupagi, ułożone w kształcie swastyki były w okresie II Rzeczypospolitej elementami odznak pułkowych większości polskich jednostek piechoty górskiej.
Popularne ciupagi dla turystów, wykonane całkowicie z drewna, nie nadają się do turystyki górskiej. Ciupagi były też używane także przez zbójników, np. słynnego Janosika czy Ondraszka.
Ciupaga była także używana jako broń, walczono nią wręcz i rzucano na odległość, np. do zwierzyny. Ciupagi obecnie można zakupić w sklepach z rękodziełem ludowym takich jak Cepelia na terenie całej Polski. Głównym obszarem występowania tego wyrobu to obszary górskie na których to najczęściej sprzedaje się w sklepach pamiątkarskich, kramach, itp. różnego rodzaju ciupagi. (info na podstawie wikipedii)
Strona jest w budowie.
Będzie się tutaj znjadował sklep z ręcznie robionymi ciupagami.
Zapraszamy już wkrótce.
